Historia pary – Ewa i Tomek

7 lat

Tomek i Ewa są małżeństwem od 7 lat. Od samego początku marzyli o licznej rodzinie, jednak starania o dziecko nie przynosiły efektów. Okazało się, że Ewa nie ma własnych komórek jajowych – funkcje jej jajników wygasły zbyt wcześnie, gdy miała 31 lat. Dla niej i Tomka jedyną szansą na poczęcie dziecka było skorzystanie z jajeczka dawczyni i zabiegu in vitro. W kolejce po komórki czeka się jednak miesiące, a nawet lata.

Trudne sprawy

Gdy dowiedzieliśmy się, na czym polega nasz problem, przekopaliśmy chyba większość forów na ten temat. Najpierw chcieliśmy dowiedzieć się więcej o dawstwie i możliwościach leczenia. Znaleźliśmy nawet oferty sprzedaży komórek jajowych. Oboje mieliśmy jednak bardzo duży opór przed taką opcją. – mówi Ewa.
My akurat mieliśmy szczęście. Po czterech miesiącach odezwała się koordynatorka z kliniki, że znaleźli dla nas dawczynię – przypomina sobie Tomek – Wiem jednak, że sporo par czeka o wiele dłużej. A w leczeniu niepłodności czas ma ogromne znaczenie.

Rodzice

Dziś Ewa i Tomek są szczęśliwymi rodzicami małej Natalii. Starają się nie myśleć o drodze, którą musieli przejść, jednak chętnie mówią o dawstwie komórek jajowych i potrzebach, które za nim stoją. Proces leczenia niepłodności – sam w sobie – jest dla każdej pary ogromnym wyzwaniem. W przypadku osób z podobnym do naszego problemem bywa traumą: miesiące oczekiwań, dylematy, niepewność. Znając ten problem od drugiej strony – gdybym tylko mogła, podzieliłabym się swoimi komórkami. To w sumie tak niewiele, żeby dać komuś szczęście – podkreśla Ewa.
Podarowanie kilku komórek może odmienić codzienność potrzebującej pary i pozwolić na realizację jej marzeń o potomstwie. Dla dawczyni nie wiąże się na ogół z konsekwencjami zdrowotnymi i prawnymi. Biorcy mają wgląd do ogólnych danych nt. grupy krwi, koloru oczu i włosów, wzrostu czy wykształcenia osoby przekazującej komórkę, ale jej personalia pozostają anonimowe.

jak zostać dawczynią